Na czym pisaliby Flinstonowie, gdyby żyli w naszych czasach…czyli nasz test wyjątkowego notatnika Pininfarina Stone Paper
Kojarzycie przezabawnego Freda Flinstone’a, jego żonę Wilmę oraz samochód o kwadratowych kołach z kamienia? Fred o tym nie wiedział, ale my już wiemy, na czym pisałby, gdyby notatniki Pininfarina pojawiły się w ofercie za jego czasów.
Pininfarina ze słonecznej Italii zawitała już do Twojego Pióra
Pininfarina to włoski projektant, głównie samochodów sportowych, choć tak naprawdę w zasięgu jego koncepcji leżą wszystkie projekty odważne, nowatorskie i zmieniające pojęcie designu. Jednym z nich jest Ethergraf – wieczny długopis, który na papierze zostawia ślad grafitu, ale o trwałości wkładu długopisowego. Drugim, wyjątkowym, który chcielibyśmy dziś przestawić, jest notatnik, w którym nie byłoby nic wyjątkowego gdyby nie fakt, że przy jego produkcji nie ucierpiało żadne drzewo, bo do produkcji jego kartek użyto pyłu kamiennego (Calcium Carbonate) zamiast celulozy.
A jak na kamiennym papierze sprawdzają się poszczególne produkty piszące?

Papier posiada wysoką gramaturę, bo aż 140g/m2. Jest niezwykle gładki i przyjemny w dotyku. To papier wodoodporny i nieprzemakalny. Tak, w czasie naszego testu lądowała na nim nawet kawa – plamoodporny już niestety nie jest… ;) Nie chcielibyśmy być gołosłowni, więc chętnie pokażemy Wam wyniki testu.
Papier: oczywiście Pininfarina
Do testu w pierwszej kolejności użyliśmy atramentu Pelikan w kolorze royal blue oraz wkładu do pióra kulkowego Sheaffer zasilonego atramentem czarnym. Polane wodą oba niestety się rozmyły – niebieski w większym stopniu, czarny po prostu się rozmazał. Zwykły wkład długopisowy pozostał natomiast zupełnie nietknięty. Podobny efekt dało użycie wspomnianego wyżej Ethergrafu. Na papierze daje efekt prawie identyczny jak ołówek o twardości HB. Ołówek bez problemu daje się jednak zetrzeć gumką do mazania, gdy tymczasem Ethergraf pozostaje trwały. Okazuje się, że na dedykowanym mu papierze tworzy także bardziej intensywny ślad niż na innych. Na koniec postanowiliśmy przetestować jeszcze jeden atrament – dokumentus firmy Rohrer&Klinger i to jest prawdziwy hit! Wybraliśmy kolor brązowy, a następnie kartkę ponownie potraktowaliśmy wodą. Atrament nie rozmył się ani trochę, a papier po starciu plamy wody, wygląda zupełnie jak przed jej użyciem. Polecamy jedno i drugie, a pod jednym i drugim podpisujemy się obydwiema rękami.

We wszystkich przypadkach, po wytarciu ręcznikiem papierowym wody, kartki momentalnie stały się suche i nie pomarszczyły się w najmniejszym nawet stopniu.
Myślicie, że zwykły notatnik też to potrafi?