Pelikan w Polsce – krótka historia długiej sympatii
Warszawa jest trzecim miastem na świecie pod względem liczby uczestników (dziewięćdziesięciu pięciu!) piątej edycji Pelikan Hubs, czyli dorocznych spotkań miłośników marki na całym świecie. Więcej osób zapisało się tylko w Toronto i Taipei. Wcale mnie to nie zaskakuje. Polacy lubią pióra Pelikan od dawna. I chociaż w tym związku była niejedna burza i rozstania, to przetrwał. I najwyraźniej kwitnie.
Trudne początki burzliwej relacji
W 1838 roku ukazał się pierwszy katalog Pelikana i tę datę uznaje się za moment narodzin firmy. Dziewięćdziesiąt lat później Polacy bardzo chętnie kupowali jej produkty, a Pelikan starał się jak najwięcej sprzedawać. W Wolnym Mieście Gdańsku otworzył oddział, później kolejny w Warszawie. Niemiecki potentat dominował na rynku atramentów. W 1930 roku zaczął promocję innowacyjnego pióra tłokowego - modelu 100. Nowy produkt podbił rynek. Pelikany zagościły na biurkach i w kieszeniach Polaków.
Z drugiej strony nie brakowało apeli o bojkot niemieckich towarów. W prasie nawoływano do zwracania produktów Pelikana, celnikom zdarzało się konfiskować je w sklepach, a w całym kraju prowadzono akcję promującą kupowanie polskich produktów. Trwała niemiecko-polska wojna celna. Po jej zakończeniu w 1934 roku, Pelikan ruszył z reklamami podkreślającymi związki produkcji z Polską. W czasie drugiej wojny światowej firma działała także na terenach okupowanych. Zniknęła z gospodarczej mapy kraju wraz z nastaniem komunizmu.
Radosne spotkania po latach
Minęło kolejne kilkadziesiąt lat. Po upadku komunizmu Pelikan od lat oficjalnie jest obecny w Polsce. Kolekcjonerów rozgrzewa do białości zagadka rzekomej produkcji modelu 100 w przedwojennej gdańskiej fabryce. Kapitalny artykuł na ten temat otworzył w 2017 r. trzeci numer "Pen Show Magazine". Polka jest autorką koloru "Smoky Quartz", który został atramentem roku 2017 ekskluzywnej serii Pelikan Edelstein. Firma wprowadza do sprzedaży kolejne wersje kolorystyczne replik historycznego modelu 101N (M101N) i późniejszego przeboju szkolnego, modelu 120 (M120). W 2018 roku kolejny raz rekordowa liczba uczestników zapisuje się na spotkania Pelikan Hubs w Polsce.
Za co tak lubimy Pelikana?
Ja mam słabość do ich łączenia innowacji z tradycją. Zaczęli od własnych receptur atramentów i farb. Dużo zmieniali, ale przebojowa seria 4001 jest na rynku ponad 100 lat. Swoją drogą, przydałby się jakiś nowy kolor w rodzinie. Może pomarańczowy? Tak wiem, że pomarańczowy jest Edelstein Mandarin. Swoją drogą, jest niesamowite, jak Pelikan wszedł na rynek z nowymi atramentami i jak wykreował z nich produkt kolekcjonerski. To ich symboliczny powrót do korzeni. Bardzo udany: niektóre atramenty limitowane tej serii osiągają na aukcjach zawrotne ceny.
Z piórami jest podobnie.
Za 11 lat "setka stuknie" ich produktowi flagowemu - piórom napełnianym tłokowo. Zmienia się estetyka, materiały, są usprawnienia, ale co do zasady całość działa tak samo od dnia wdrożenia pióra z 1929 roku. Nie inaczej jest z dwoma modelami, które ukazały się z w ramach świętowania 180 urodzin. Zarówno M815 Metal Striped, jak i "Spirit of 1838" to oczywiście tłokowce. Na dodatek w ekstremalnie efektownym wykończeniu.
Lubię też Pelikana za nazwę i logo, bo lubię ptaki, a motywy zwierzęce w świecie piór to bardzo interesujący temat. Podoba mi się nowoczesne myślenie, jakim wykazał się Gunter Wagner, patentując logo firmy. Już wtedy wiedział, że identyfikacja wizualna może być kluczowa dla powodzenia biznesu. Pelikan zresztą na marketingu chyba nigdy nie oszczędzał. To chyba jedyna firma z branży piór wiecznych, która systematycznie inwestuje czas i środki w organizację spotkań fanów, jednocześnie angażując ich w przygotowanie przedsięwzięcia.
Mówią, że stara miłość nie rdzewieje..
Wygląda na to, że w przypadku Pelikana i polskich użytkowników piór to prawda. Przetrwała niejedną zawieruchę i burzę, a nawet długie rozstania. Życie pisze ciekawe scenariusze. Pelikan świętuje 180. urodziny w tym samym roku, w którym Polacy świętują 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Świetna okazja, by na jesiennych spotkaniach porozmawiać o... przyszłości firmy i piór wiecznych w Polsce.

Jarosław Nykiel
Źródła informacji wykorzystanych w tekście:
Kolerski M., Gunther Wagner Fabryka Gdańsk, "Pen Show Magazine" 2017, nr 3, s. 2-10.
www.pelikan.com, dostęp: 2018-07-25